Trzeba przyznać, że nieźle sobie to Iggy Pop wymyślił. Utrzymanie całości w tajemnicy i niespodziewane uderzenie – taki był plan. Nie ukrywajmy: nawet jeśli ktoś nie jest jego zagorzałym fanem z ciekawości będzie chciał zapoznać się z „Post Pop Depression”. Dodatkowym magnesem są nazwiska muzyków, którzy brali udział w jego tworzeniu. Mimo, że całość sygnowana jest nazwiskiem głównego bohatera, mamy do czynienia z „supergrupą”, jakkolwiek by na to nie patrzeć. Josh Homme (wiadomo – Queens of the Stone Age, kiedyś Kyuss), multinstrumentalista Dean Fertita (kompan z QOTSA, a także The Dead Weather), Matt Helders (perkusista Arctic Monkeys) – takie postacie robią wrażenie, nieprawdaż? Podobnie jak muzyka.